DAGGER IN MY HEART

Rozdziały w każdą sobotę lub jeśli będą 4 komentarze, rozdział pojawi się wcześniej.

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 38

Od pogrzebu minoł tydzień. Nathan do tej pory jest dziwny. Rozumiem go ale,ja też potrzebuje troche ciepła, miłości. Ostatnio nawet Mariną sie nie zajumuje. Martwie sie o niego.
-Nathan.... Wszystko w porządku ? Spytalam podchodząc do niego.
-tak. Mruknoł pod nosem
- przecież widze.
-mowie Ci że nic ! Powiedział podenerwowany.
-Nathan! Jestem twoją żoną! Widze że Cie cos gnębi ! Powiec mi.
-No i co z tego że jesteś moją żoną?! W każdej chwili moge odejść! Nie zabronisz mi ! Krzyknoł
- serio ?! Chcesz tego ? Po co ty masz odchodzić ? Ja z radością sobie pojde od Ciebie ! Bede miała świety spokoj ! Zero klutni, podejrzanych typkow !!!! Nienawidze Cie ! Krzyknełam. Chłopak.....on mnie...uderzył mnie w twarz.... Upadłam. Łzy same zaczeły spływać po policzku.
-Nikki !! Skarbie! Przpraszam !!! Podbiegł do mnie. - ja nie chciałem !!!!! Kochanie wybacz!!!! Zaczoł mnie przytulać, calować.
-przesadziłeś... Szepnelam
-wybacz!! Kochanie ja nie wiem co robie!!! Ja siebie nie kontroluje! Po ostatnich wydarzeniach jestem jakiś pojebany! Krzyczal sam do siebie.
-musze to przemyśleć. Powiedzialam i wstałam.

*Oczami Nathan'a
Kurwa mać !!!!! Co ja do cholery zrobiłem ??!! Jestem jakiś popierdolony !!!  Jak ja mogłem to zrobic!!!!!!!!!!????? Nienawidze siebie!!

*oczami Nikki
Jak on mogł?! Nigdy sie po nim  czegoś takiego nie spodziewałam. Wziełam Marinke na rece. Podeszłam do okna. Zobaczyłam Nathan'a idącego w stone lasu. A jak on sobie cos zrobi ? Spytałam sama siebie. No i co ze mnie uderzył ? To jest mój mąż i kocham go najbardziej na świecie. Nie pozwole zeby mu sie coś stało. - chodź kochanie pojdziemy na spacer. Ubrałam malutką i wyszłam. Szłam "śladami" Nathan'a. Doszłam w końcu na polane. Chłopak siedział pod samotnym drzewem, rozmyśląc o czymś.
-Nathan? Podeszłam do niego
-odejdz. Powiedział przybity.
-nie odejde. Nie obchodzi mnie to co sie stało. Kocham Cie ze względu na wszystko. Rozumiesz. Powiedziałam
-ale ja.....
-ciiiii....pocałiwałam chłopaka.-Kocham Cie głuptasie. Oby dwie Cie kochamy. Powiedziałam do niego.
-ja też was kocham. Powiedział biorąc Marie.
-a teraz powiec mi co sie dzieje. Chłopak opowiedział mi wszystko. Rozumiem go to musi być dla niego bardzo trudne.
-nie moge dłużej patrzeć na ten dom. Powiedzial gdy dochidziliśmy do domu.
-przeciez możemy .....nie dane mi było skończyć
-wyprowadźmy sie z tąd. Zacznijmy nowe życie w innym miejscu.
- a Amy i Jack? Spytałam
-oni pojadą z nami. Jak myślisz ? Spytał
-moim zdaniem pomysł jest świetny. Powiedzialam chłopakowi.
Gdy tylko weszliśmy do domu zaczeliśmy wielkie planowanie.
Gdy tylko  Amy i Jack powiedzielismy im nasz plan na przyszłość. Bo głębszym zastanowieniu stwierdzili że to dobry pomysł. Wszyscy zaczniemy nowe życie i nie bedziemy martwić sie o życie dzieci.
-dobra możemy sie wyprowadzić, ale gdzie ? I jak bedziemy żyli ? Za co bedziemy żyli.
-ojciec przepisał na mnie i Amy firme. Z tego co mi wiadomo cały czas dobrze prosperuje. Piwiedział Nathan.
-ale mieszkanie czy dom ? Spytała Amy
-dom. Najlepiej dom. Powiedział Nathan - ale w Londynie napewno NIE. Powiedział
-dlaczego ? Spytał Jack
- wasz ojciec, reszta gangu Jay'a. Ja nie pozwole żeby moja rodzina cały czas żyła w niepewności albo żeby groziło jej jakieś niebezpieczeństwo. Powiedział Nathan spoglądając na mnie i Marine.
-według mnie jeżeli chcemy sie z tąd wyprowadzic jak najszybciej to musimy szykać sobie domów juz, ponieważ domow w Angli jest dużo a jeszcze wiecej jest kupców. Powiedział Jack
-to na co jeszcze czekamy ? Szukajmy. Powiedział Nathan. Od tego momętu wszyscy szukali możliwego lokum dla nas. Amy szukala w gazetach, Nathan na rużnych stronach internetowych, ja oglądałam rużne ogłoszenia, a Jack siedział z dziećmi. Szukaliśmy tego domu naprawde długo. Aż w końcu Nathan znalazł świetną oferte na drugim końcu Londynu. Dom bardzo podobny do tego może ciut mniejszy ale fajny. Z tego co sie dowiedział dzwoniąc dom ledwie co zbudowany i ukończony lecz właściciel musi wyprowdziać sie z kraju w sprawach służbowych, czy coś takiego. Ja nie wnikam a Jack juz szpera by obczaić gościa.
- gościu  jest czysty, ma 3 firmy 4dzieci. Dom wybudował 1rok temu. Wyprowadza sie ponieważ bierze rozwód z żoną i mają podział majątku.
-Jack jak zwykle szpieguje ludzi. Zaśmiała sie Amy.
-trzeba wiedzieć z kim sie zadaje. Zaśmiał sie
-Możemy jechać i obejrzeć ten dom. Powiedział Nathan
-aha czekajcie. Powiedziała Amy
-coś sie stało ? Spytałam
-bo z Jackiem juz od dawna myśleliśmy że nie chcemy zwalać wam sie na głowe, a wogule to bez sensu żeby dwie rodziny mieszkały w jednym domu. Powiedziała
-ale co wy wogule wygadujecie ? Spytałam
-wcale nam sie na głowe nie zwalacie. Amy jesteś moją siostrą, Jack najlepszym kumplem jakiego kiedy kolwiek miałem. Dlatego przyzwyczaiłem sie już do was i nie wyobrażam sobie życia bez was. I nawert mi nie kombinujcie że nie zanieszkacie z nami. Powiedział stanowczo Nathan
-ale my serio nie...
-zamiknij sie Jack! Powiedziałam
Na zajutrz pojechaliśmy do małej dzielnicy za Londynem. Amy źle sie czuła wiec została w domu. Droga nie byla gługa jechaliśmy okolo 2godziny. Zawsze mogło być gorzej. Po dotarciu na miejsce od razu znaleźliśmy budynek. Był on mniejszy od naszego ale za to miał piękny ogród. Jalc zapatrzył sie na dom z naprzeciwaka.
-Jack? Spytałam brata.
-widzisz że tamten dom jedno rodzinny jest do spredabnia. Powiedział
-no i co ? Spytałam - aaaaa.....Jack ja Cie prosze. Powiedziałam
-nie! Ale skoro jest do sprzedania to można sprawdzić. Powiedział z uśmiechem. I poszedł wzioł Marco i poszedł do domu na przeciwko. Ja wziełam Marinke i dołaczyłam do Nathan'a.
-gdzie Jack? Spytał
-poszedł i zaraz wroci mamy isc bez niego. Powiedziałam i poszliśmy do umuwionego miejsca. Dom w środku jest urządzony przepieknie. Na parteże był salnon, kuchnia, łazienka oraz maly pokoik, koraytaż i schdy. Na pierwszym piętrze było 5 pokoi i jedna duża łazienka. Ku mojemy zdzwieniu bylo też poddasze ktore było prześliczne, poprostu zakochalam sie w tym miejscu.  Nathan powiedział gościowi że da mu znać dziś wieczorem.
- i jak Ci sie podoba ? Spytał
-jest śliczny i ten pokoj na  poddaszu jest perfekcyjny. Powiedziałam
-tez mi sie podoba. Powiedział. W tym momecie zadzwonił Jack
-zaczekacie na nas jeszcze okolo 1h ? Spytał
-ale cos sie stalo? Spytałam
- nie nic sie nie stalo, a po za tym wam wytlumacze jak wroce. Powiedział
-dobrze zaczekamy. Powiedziałam i sie rozłaczłam.
Czekając na Jack'a zwiedzialismy troche miejsc. W pobliżu jest świetny plac zabaw, park, galeria handlowa wogule wszystko.
-powiec mi gdzie plazł ten Jack? Powiedział Nathan
- moj kochany braciszek znalazł sobie naprzeciwko domek do kupienia i poszedł go sb obejżeć. Powiedziałam
-on jego to juz kompletnie popier.....
-Nathan ! Powiedzialam pokazując na Marine
-popierdoliło. Powiedział szepetem na co ja sie uśmiechnełam.
-i co z tym domem ? Spytałam
- dom jak dom. Powidział z uśmiechem
-dobrze wiesz o co mi chodzi.
-ja bym go kupił, ale wybór nalezy do Ciebie. Powiedział
-no moim zadaniem dom jest fajny a jeżeli sie tylko zgadzasz możemy go kupić. Powiedziałam
-to ustalone kupujemy. Powiedział
-ale bedzie mi brakować tamtego. Te wspomnienia. Powiedziałam z lekkim uśmiechem
-pamietasz jak byłaś chora ? Powiedział
-szczeże nie wiele  pamiętam. Powiedziałam
-dlaczego? Spytał zdziwiony
-jakbyś sie czuł tak jak ja wtedy to tez bys niewiele pamietał. Zaśmialam sie.
- a jak wspominasz pierwszy posiłek ? Spytał Nathan.
-hym.....pierwszy posiłek? Udawałam zamyśloną.-no to tak bałam sie co kolwiek zrobić. Pwiedziałam
-dlaczego ? Spytał
-bałam sie Ciebie. Powiedziałam
-hahahah mnie sie balaś? Spytał ze łazmi w oczach. (Od śmiechu oczywiaście)
-jak miałam sie nie bać jak codziennie byłeś wnerwiony i jak tylko wyszlam z pokoju było cos w stylu "ty nie masz prawa wychodzić z pokoju,bez mojego pozwolenia". Zaczełam naśladować jego głos.
-a taka jesteś? Spytał -to moze wrocimy do strych czasów i bedziemy zamykać mame w pokoju co Marinka? Powiedział z uśmiechem Nathan. 
- aa to ja juz nie mam nic do powiedzenia ? Spytałam udając focha.
-tak. Zaśmiał sie.
-o nie to juz przesada!  Powiedziałam z uśmiechem - to skoro tacy jestescie to ja sobie ide. Powiedziałam i wstałam.
- no to chyba trzeba bedzie wrócić do tych  starych czasów. Powiedział i złapał mnie w tali i przyciągnoł do siebie przez co usiadłam u niego na kolanach.
-nadal foch? Spytał
-tak. Powiedziałam na co chłopak złożył pocałunek na mojej szyji.
- a teraz ? Spytał ponownie
-foch. Powiedziałam
-a taka jesteś ? Spytał
-tak. Powiedziałam poważnie
-ok. Powiedział i zaraz po tym wywalił mnie na ławke i zaczoł łaskotać i całować. - nadal foch? Spytał
-hahah tak....nie mogłam przestać sie smiać a Nathan coraz bardziej łaskotał, wszyscy ludzie gapili sie na nas jak na psychopatów.
-a teraz ? Spytał ja juz nie wytrzymywałam ze smiechu wiec musiałam sie poddac. Ale ...
-moj boże co wy robicie ? Jeszcze przy ludziach ? Spytał Jack.
- ra....ratuj.... Powiedziałam ze śmiechem i łzami w oczach.
-dobra dzieci uspokujcie w domu sie powygłupiacie. Powiedział Jack. Nathan popatrzył sie przez chwile na mnie i na Jack'a. Zostawił mnie w spokoju. Wstałam wytarłam łzy, poprawiłam ubranie bo troszke mi sie podwineło. Podeszłam do brata.
-Nathan weś Marinke. Aha i nadal foch. Powiedziałam i odeszłam
-tak? To policzymy sie w domu. Powiedział z szatańskim uśmiechem na twarzy.
-a właśnie co załatwiłeś ? Spytałam
-no wiec...kupiłem dom. Powiedział
-co ? Zdziwił sie Nathan
-tak kupiłem ten dom naprzeciwko. Uśmiechnoł sie
-to my jeszcze nie kupiliśmy. Powiedziałam -to na co wy jeszcze czekacie ? Spytał lada chwila ktoś wam ten dom z przed nosa sprzątnie. Powiedział
- to teraz ty na nas poczekasz. Powiedział Nathan i pociągnoł mnie za sobą.
-to sie pośpieszcie! Krzykonł

--------------------------------------------------------------------------------------------
Obiecany kolejny rozdział :)
troche sie juz z nimi poplątałam ale di jutra wszystko ogarne :*
do zobaczenia :*******


1 komentarz:

  1. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. To do jutra.

    OdpowiedzUsuń