DAGGER IN MY HEART

Rozdziały w każdą sobotę lub jeśli będą 4 komentarze, rozdział pojawi się wcześniej.

piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 37

Hamming 'owie potwierdzili kupno domu. Już mogą sie powoli wprowadzać. Ustaliliśmy kwote ktora pasowała nam wszystkim. Teraz jesteśmy w drodze do domu. Tym nieszczesnym busem z toną kartonów. Jak zaraz nie padne to bedzie cud. Jedziemy od 2h. Zostało nam jeszcze 3h ja nie wiem jak ja to wszytko przeżyje. Dzieci śpią. Amy czyta książke, Nathan prowadzi, Jack śpi a ja.......no właśnie ja. Nic nie robie. Ale zaraz pojde z ślady braciszka i usne.
Karen cały czas wydzwaniał  do Nathan'a. Domyślam się dlaczego. Tylko nie wiem dlaczego Nathan nie odbierał wogule telefonu. Nie mam pojecia dlaczego jest taki dziwny. Ostatnio mam dziwne przeczucie, że sie coś stanie. Ale to może tylko moja wobrazinia.
-kochanie! Krzyknoł Nath. Odwruciłam sie w strone chłopaka. Moim oczą ukazał sie Nathan z przystawionym pistoletem do głowy.
-nawet sie nie rusz. Powiedział napastnik.-Jeden nie poyrzebyny ruch i strzele mu w łeb. Dodał
-nie słuchaj go! Uciekaj! Krzyknoł Nath. Ja NIE mam pojęcia co mam robić. Uciekać czy zostać. Na całe szczęšcie Jack z Amy i dziećmi wyszli.
-nie zostwie Cie. Powiedziałam
-spiepszaj! Krzykoł
-Nie wolno sie tak odzywać do damy!!! Powiedział napastnik i walnoł Nathan'a bardzo mocno bronią w głowe na co ten upadł
-Nathan! Podbiegłam do chłopaka.
-na twoim miejescu bym go zosyawiła. Powiedział
-kim ty jesteś do cholery ? Spytałam ze łzami w oczach.
-misiu pysiu jestem! Zza zamaskowanwgo mężczyzny wyłoniła sie kobieta. Znajoma kobiata........zaraz!!!!czy to nie kochanka mojego teścia....... Tak ! To ona.
-dajcie nam spokoj!!! powiedziałam
-NIE. Dopuki nie zapłacicie za swoje błedy. - jakie błędy ? O czym ty mowisz? Spytałam
-np. Wasz ślub. Powiedział i mnie olśniło.
To był moj teściu!!! On zawsze tak mówił....ja....ja nie rozumiem jak on mogł....własnemu synowi coś takiego. Nathan powili odzyskiwał przytomność.
-kochanie nic Ci nie jest? Spytałam chłopaka. On tylko coś tam jęknoł.
-dlaczego ty to robisz ?! Spytałam
-żeby sie na was obdwojgu zemścić. Powiedział
-ale.........
-chcesz wiedzieć? Spytał zdenerwowany.
- tak....chce wiedzieć ! Dlaczego ty to robisz?!  On spojrzał na swoją dziunie i zdjoł kominiarke.
-tata??!! Spytał zdziwiony Nathan, podnosząc sie z podłogi.
-tak....Synuś....to ja .....powiedział zachłanie
-ale dlaczego ? Spytał
-jeszcze sie pytasz? Zaśmiał sie
-myślisz że dlaczego Jay sie uwzioł na twoją śliczną Nikki? Albo twoj ojciec odszedł od Ciebie o twojej ślicznej matki? To wszystko dzięki mnie. Zaśmiał sie. Spojrzałam na Nathan'a on na mnie.....
-wszystko zaczeło sie 22 lata temu na dyskotece........ Byłem z kolegami,a ona  z przyjaciołką. Od razu mi sie spodobała. Ta cera, uśmiech i te piękne oczy. Powiedział
-o kim ty mowisz ? Spytał
- o Lindzie...twojej matce Nikki. Powiedział. Zamurowalo mnie.
-nasza znajomość przerodziała sie w miłość. Aż pewnego dnia pokłuciliśmy sie o błachostke, już mawet nie pamietam co to było. Poszłem na miasto sie upić. Taki bylem pijany że nie wiedziałem co robie. Na następny dzień obudziłem sie obok jakiejś młodej kobiety. To byla Karen........Gdy ja zabawiałem sie z inną to Linda płakała całą noc. Ona mogła sie nie dowiedzieć o zdradzie gdyby Karen nie zaszła w ciąże. Nie wiem jak ona mnie znalazła, ale znalazła. Przyszła do mnie do domu, wtedy była ze mną Linda. Gdy to isłyszała wyniegała z domu. Powiedziala tylko tyle że nigdy wiecej mam sie do niej nie zbliżać. Kilka miesiecy później wzieliśmy ślub z Karen ze wględu na Ciebie Nathan. Z tego co sie dowoadywałem Linda niedługo potem znalazła sobie tego jebanego Diaza. Dopiero poźniej dowiedziałem sie ze ma małego synka co sie okazalo to też było dziecko Diaza..... Jak? Mnie nie pytajcie. Ja nie mam zielnonego pojęcia. Przez te wszystkie lata żyłem z kobietą której nie kocham.....
-co ty odpierdalasz i co to za dziwka ??!! Spytał Nathan.
-dziwka ? Ja Ci dam dziwke ty skirwielu! Powiedziała dziunia.
-ty sobie uwarzaj ! Obrażasz mojego męża !  Powiedziałam zadziornie
-Nikki spokojnie. Powiedział Nathan.
-taka cwana jeteś ? Spytała.  Nawet nie wiem kiedy uderzyla mnie w twarz......

*oczmi Nathan'a
Ta suka walneła Nikki ! Dziewczyna wpadła z duża siłą na ściane i stracia przytamność!
-skarbie! Kochanie! Occhnij sie !! Nikki !!! Podbiegłem do dziewczyny. - ty kurwa jestś nienoramny! Powiedziałem do ojca. -to jest matka twojej wnuczki !
-a mogla być moją córką gdyby nie twoja matka i ty ! Powiedział
-co ty kurwa chcesz ?! Powiedziałem prubując ocucić Nikki.
-naprawić to co spiepszyłem 22 lata temu powiedział. Wyją broń.
*oczami Nikki
Usłyszałam strzał. Bradzo sie wystraszyłam że coś wtało sie Nathan'owi. Ale jescze bardziej bolała mnie głowa. Osruchowo dotknełam czoła. Poczułam coś na dłoni. To byla krew. Czulam jak splywa mi po głowie. Znowu uslyszalam strzał. Gwałtownie odwrucilam sie w strone Nathan'a. Chlopak stał jak wryty a przed nim dwa trupy.
-Nath.......spojrzałam z przerażeniem na chlopaka
-on zabił siebie i tamtą....powiedział bez żadnych uczuć, monotonie. -chodz opatrze Ci to. Powiedział. Chcialam wstać ale sila uderzenia musiała być tak silna że os razu upadlam spowtotem z wielkimi zawtotami głowy. - zaniose Cie. Powiedział
-nie! Sama chce. Powiedziałm - ty lepiej zadzwoń gdzieś. Powiedzieć o samobojstwie .......powiedziałam cicho.....chłopak spojrzał na mnie poźniej za siebie.
-ty jesteś wazniejsza. Powiedział jakby nie obecny. Wzioł mnie na rece. Zaniusł do kuchni. Opatrzył rane. Wzioł telefon i poszedł do salonu. Mi kazał sie nie ruszać, bo moge mieć wztrząśnienie mózgu. Po jakiś dwudziesto paru minutach przyjechała karetka. Stwierdzili śmierć dwojga osob. Gdy przyjechała policja wypytwyali sie o wszysko. Od co robiliśmy w danym momęcie do od czego i w jakich okolicznościach powstała moja rana na głowie. Powiedzialam prawie cała prawde. Bo powiedziałam że sie podchnełam i iderzyłam glową w sciane.
Gdy Jack i Amy wrócili nie mogli uwierzyć co sie stało. Mi caly czas kręci mi sie w głowie. Nie bede im tego mowić i dodawać im zmarywień.
-Nikki wszystko wporządku? po odjeździe policji przyszedł Jack.
-tak. Powiedziałam -gdzie jest Nathan ? Spytalam
-wyszedł chyba... Powiedział
-jak to wyszedł? Ty go widziałeś?! Spytałam z lekkim przerażeniem.
-spokojnie. Nic mu nie bedzie. Uspokajał mnie brat. -po za tym wyszedł z Mariną. Wiec napewno sie nic nie stanie.
-nie uspokoiłeś mnie tym. Powiedziałam

*1tydzen poźniej
Sekcja wykazała ze to bylo samobójstwo. Dziś ma sie odbyć pogrzeb. Nathan od tygodnia chodzi jakby nie obecny. Wiem ze mu ciężko, ale do niego to nie podobne. Amy znosi to lepiej, może dlatego że nie powiedzieliśmy jej o wszystkim. 



---------------------------------------------------------------------------------------------------
WIELKI POWRÓT !!!
Rozdzaiał dodawany w samochodzie wiec wybaczcie za błedy :*
Od RAZU MÓWIE ŻE RODZIAŁY BEDĄ 29.08-30.08-31.08 (Sobota,niedziele,poniedziałek) tak żeby umiulić wam ostatnie dni wakacji....
A właśnie kończą sie wakacje i opowiadanie też, ale nie wiem do końca kiedy dodam epilog zależy od was :) 
miłego czytania i do zobaczenia :***

1 komentarz:

  1. Wracam z wakacji i biorę się za nadrabianie twojego opowiadania. Powiem tylko tyle; dzieję się dzieję. Mam nadzieję, że miałaś udane wakacje.

    OdpowiedzUsuń